Wyznania kobiety współuzależnionej - ciężar życia z seksoholikiem

image

Początkowo życie Agnieszki i Tomka przypominało film romantyczny - wzajemna fascynacja, niekończące się intymne uniesienia, głębokie uczucie, wspólne plany na przyszłość. Życie niewiele ma jednak wspólnego z hollywoodzkim scenariuszem, a historia tej pary dobitnie to potwierdza. Poznali się podczas juwenaliów, we wiosennej atmosferze plenerowych imprez. Przystojny, bystry i nieco tajemniczy student III roku informatyki od razu wpadł jej w oko.- Dopiero wkraczałam do dorosłego świata, a swoje pierwsze kroki w samodzielnym życiu stawiałam w stolicy. Przeprowadziłam się tam z niewielkiego miasteczka w Wielkopolsce. Kosztowało mnie to wiele pracy i wysiłku, ale wierzyłam, że w wielkim świecie wreszcie rozwinę skrzydła - stwierdza Agnieszka. Nie, to nie była miłość od pierwszego wejrzenia. Błyskawiczne zakochiwanie się nie leży w naturze rozsądnej i twardo stąpającej po ziemi studentki zarządzania. Ich znajomość rozwijała się powoli. Początkowo widywali się tylko w weekendy, ale stopniowo spędzali ze sobą coraz więcej czasu. Wspólne wycieczki, wypady do restauracji, godziny spędzane na rozmowach. Agnieszka nie spodziewała się, że ta stabilna i świetnie rozwijająca się relacja jest dla niej biletem wstępu do świata, do którego nigdy nie chciała wkraczać. - Tomek zapewniał mi poczucie bezpieczeństwa. W każdej chwili był w stanie mi udowodnić, że jestem dla niego ważna. To dzięki niemu zobaczyłam, jak wygląda życie poza małym miasteczkiem. Pokazał mi wiele ciekawych miejsc i co jeszcze ważniejsze, potrafił zaskakiwać mnie swoją opiekuńczością, manierami i obyciem towarzyskim - opowiada.

Po pewny czasie ich relacja znacząco się pogłębiła. Para dosłownie nie mogła się sobą nacieszyć. Kochali się czule, namiętnie, niespiesznie i zawsze wtedy, gdy mieli na to ochotę. Zdarzało się, że ochota na bliskość dopadała ich nawet w miejscach, gdzie było to niewskazane - na uczelni, w klubach - ale to tylko dodawało ich pożyciu dodatkową nutkę pikanterii.

Życie Agnieszki i Tomka układało się na tyle dobrze, że postanowili wynająć kawalerkę w miłej i przyjemnej dzielnicy. Z góry ustalili, że do ich codzienności nie może wkraść się rutyna, a przynajmniej dwa wieczory w tygodniu poświęcą na szczerą rozmowę. Jak to w życiu bywa, ich związkowi towarzyszyły też gorsze momenty, zwłaszcza w czasie sesji. Żadna sprzeczka nie przybierała jednak rozmiaru kryzysu. To były raczej chwilowe i łatwe do załagodzenia konflikty. Nie myśleli o dzieciach. Nie chcieli jeszcze rezygnować ze swobody, tak bardzo pożądanej na wczesnym etapie związku. Do łóżka wskakiwali zawsze wtedy, kiedy mieli na to ochotę. Czułością obdarzali się już po przebudzeniu, a często zdarzało się, że robili sobie przerwę w zajęciach tylko po to, by móc cieszyć się swoją bliskością. Gdy Agnieszka opowiadała o tym swoim koleżankom podczas babskich wieczorków spędzanych przy kilku butelkach wina, te aż zieleniały z zazdrości. Z czasem doszło do tego, że seks uprawiali codziennie.- Nawet okres nie był już dla mnie przeszkodą, wyzbyłam się zahamowań w tym temacie - mówi Agnieszka.

W ich łóżkowym repertuarze coraz częściej pojawiały się pieszczoty, o których wstydziła się nawet myśleć. Po pewnym czasie Agnieszka zaczęła dostrzegać, że ich życie kręci się wokół seksu. Większość wolnego czasu spędzali w sypialni, a wieczorny relaks polegał przede wszystkim na oglądaniu filmów erotycznych. Każde ich zbliżenie przybierało formę poszukiwania tego, co nieodkryte - nowych pieszczot, nowych pozycji. To były pierwsze sygnały ostrzegawcze, choć jeszcze wtedy nie wzbudzały w Agnieszce poważniejszego niepokoju.- Byłam bardziej zdziwiona niż przestraszona - stwierdza. Po pewnym czasie oboje uznali, że dorośli już do zalegalizowania swojej relacji. Skromna uroczystość odbyła się w rodzinnych stronach Agnieszki. Kupili dwupokojowe mieszkanie, a jeden z pokoi Tomek zaadaptował na biuro swojej raczkującej firmy programistycznej. Często zdarza się, że świeżo upieczeni małżonkowie muszą zmierzyć się z nową rzeczywistością. Tak było także w tym przypadku. Pojawiły się nowe obowiązki, a w sypialni coraz rzadziej okazywali sobie czułość. Tomek nie interesował się swoją żoną tak bardzo, jak miało to miejsce w czasach, kiedy jeszcze nie byli małżeństwem. Tłumaczył to nawałem pracy, ale gdy Agnieszka zaczęła zachęcać go do wspólnych spotkań w sypialni, ten zmieniał się w seksualnego despotę, który dba wyłącznie o swoją przyjemność. Doprowadziło to do sytuacji, w której Agnieszka świadomie zaczęła unikać seksu. - Nie zależało mi na beznamiętnej kopulacji, od swojego męża oczekiwałam czegoś innego, niż sprowadzania mnie do roli seks zabawki - mówi. Gdy pewnego dnia musiała skorzystać z komputera męża, odkryła jego zafascynowanie pornografią. Gdy ten nakrył ją na tym, wpadł we wściekłość i obarczył ją winą za zawirusowanie sprzętu, którego używa do pracy.- Poczułam się winna, bo nie mam zbyt dużego pojęcia o elektronice - opowiada. Agnieszka coraz częściej znajdowała w rzeczach Tomka pisma pornograficzne i płyty z filmami dla dorosłych. Pomyślała, że to efekt jej niechęci do zbliżeń. Stwierdziła wówczas, że to najwyższy czas na powrót do normalności, przecież ona też miała swoje potrzeby. Ich życie intymne było jednak dalekie od tego, co powszechnie uważa się za normalne.- Pewnego dnia nakryłam Tomka na cyberseksie. Z czasem zaczął posuwać się coraz dalej. Przyłapałam go z dziewczyną z agencji, a fakt, że zaprosił ją do biura, które przecież mieści się w naszym wspólnym mieszkaniu świadczy tylko o tym, że nie krył się specjalnie ze swoimi skłonnościami - relacjonuje.

Jeszcze przed tym zdarzeniem próbowali pracować nad swoim związkiem. Zafundowali sobie wspaniałe wakacje, a na wyjeździe spędzali długie godziny na rozmowach. Po powrocie do domu nie było jednak lepiej. Tomek wielokrotnie prosił Agnieszkę o kolejną szansę. Ta z czasem przestała mu ulegać. Zdecydowała, że najlepszym wyjściem będzie separacja. Dziś mieszka w wynajętej kawalerce i uczęszcza na spotkania dla osób współuzależnionych, a z mężem, który zrozumiał wreszcie, że bez terapii nie rozwiąże swojego problemu, widuje się kilka razy w tygodniu, przeważnie podczas wspólnych kolacji. Tylko czasami spędzają ze sobą noc.- Czy jest dla nas jeszcze szansa? Naprawdę nie wiem. Jeżeli ponownie będę mogła zaufać Tomkowi jak kiedyś, znów będziemy rodziną. Wiecie, zależy mi na powiększeniu rodziny, ale nie chcę mieć dzieci z kimś, kto myśli wyłącznie o swoich chorych potrzebach. Póki co Tomek leczy się, ja też korzystam z pomocy specjalisty. Oboje pracujemy nad tym, aby móc dalej żyć normalnie, ale przed nami jeszcze długa droga - mówi Agnieszka.  

Zobacz także: Nadużywanie portali społecznościowych